Beata Drzazga: Lider to ten, kto nie przestaje się rozwijać i uczyć

Beata Drzazga

Beata Drzazga: Lider to ten, kto nie przestaje się rozwijać i uczyć

O tym, dlaczego lider nigdy nie powinien przestawać się uczyć, jak budować odporność w biznesie i dlaczego empatia staje się dziś prawdziwą przewagą konkurencyjną, mówi Beata Drzazga – przedsiębiorczyni i mentorka

Wydarzenia | Beata Drzazga

Beata Drzazga
fot. Lidia Skuza

Rozmowa o przywództwie, odporności i roli człowieczeństwa w świecie zmian i transformacji cyfrowej.

Pani Prezes, często słyszymy dziś o „trudnych czasach” – niepewności gospodarczej, napięciach geopolitycznych, gwałtownych zmianach technologicznych. Czy te doświadczenia ostatnich lat wpłynęły na Pani sposób zarządzania?

Beata Drzazga: Kiedy słyszę, że „mamy trudne czasy”, nie do końca się z tym zgadzam, bo zawsze są dobre i złe czasy. Kiedy zaczynałam budować swoją firmę, ponad dwadzieścia lat temu, rzeczywistość też nie była łatwa. Nie było wielu technologii, z których dziś korzystamy na co dzień. W 2001 roku musiałam namawiać pracowników, żeby zakładali konta bankowe, żebym mogła przelewać im wynagrodzenia.

Dziś świat jest znacznie bardziej zaawansowany technologicznie i w wielu aspektach funkcjonuje się łatwiej. Ale równocześnie zmienia się geopolityka, zmieniają się rynki i gospodarki. To naturalny proces – świat zawsze się zmienia. I właśnie na tym polega rola lidera: żeby w każdych warunkach potrafić się dostosować i jak najszybciej reagować na to, co nowe.

Nie uważam więc, że teraz jest gorzej niż kiedyś. Po prostu jest znów inaczej – każdy okres stawia inne wyzwania. Raz brakuje technologii, innym razem wyzwaniem staje się tempo zmian czy mentalność ludzi, którzy nie zawsze nadążają za nowoczesnością. Pamiętam, jak rozmawiałam z przedsiębiorcami, którzy opowiadali, że na początku ich usługi – dziś bardzo popularne – były zupełnie niezrozumiałe dla klientów. To pokazuje, że trudności zawsze będą. Najważniejsze jest to, żeby liderzy mieli świadomość, że zmiana jest czymś stałym. Umiejętność dostosowania się do niej – to właśnie cecha prawdziwego przywódcy.

A w jaki sposób można rozwijać w sobie te cechy – odporność, elastyczność, zdolność do dostosowania się? Czy da się to w ogóle wypracować?

Nie istnieje uniwersalny przepis na odporność czy siłę lidera. To proces, który trzeba budować samemu konsekwentnie, przez doświadczenie i rozwój. Po pierwsze, bardzo ważne jest, żeby być w środowisku ludzi, którzy rozumieją te same wyzwania. Dlatego warto należeć do różnych organizacji biznesowych – Klubu Przedsiębiorczości czy izb gospodarczych. Spotkania z innymi liderami pozwalają zobaczyć, że oni również mierzą się z podobnymi problemami i znajdują na nie własne sposoby. To daje wsparcie i inspirację.

Po drugie, trzeba nieustannie się rozwijać. Cały czas się szkolić, poszerzać swoją wiedzę, uczestniczyć w programach edukacyjnych – także międzynarodowych. Świat zmienia się bardzo szybko, więc lider nie może stać w miejscu. Jeżeli zatrudniamy coraz młodsze pokolenia – ludzi świetnie wykształconych, z nowoczesnym podejściem – to musimy rozumieć ich świat. Nie możemy pozwolić sobie na to, żeby zostawać w tyle z wiedzą.

Dlatego tak ważne jest uczestnictwo w globalnych wydarzeniach biznesowych. Sama w Klubie Przedsiębiorczości regularnie organizuję misje gospodarcze i wyjazdy na międzynarodowe konferencje. To właśnie tam dotykamy nowości, widzimy trendy, poznajemy ludzi, którzy działają na najwyższym poziomie. Takie doświadczenia otwierają głowę i pozwalają spojrzeć na własny biznes z innej perspektywy.

Zawsze powtarzam przedsiębiorcom: nie wystarczy czytać o świecie w internecie. Trzeba go zobaczyć, dotknąć, porozmawiać z ludźmi, którzy coś tworzą. Takie spotkania dają ogrom inspiracji i motywacji. I to dotyczy także zespołu – warto czasem zabrać pracowników ze sobą. Kiedy sami zobaczą, jak wygląda świat nowych technologii, jak funkcjonują innowacyjne firmy, wracają z zupełnie inną energią. A przecież właśnie o to chodzi – żeby inspirować i rozwijać ludzi wokół siebie.

Czy obserwuje Pani różnice w podejściu do przedsiębiorczości w Polsce i za granicą? Przez lata w Polsce prywatna inicjatywa była postrzegana raczej podejrzliwie – podczas gdy za granicą tego piętna nie widać.

To bardzo trudny temat i powiem szczerze – także przykre zjawisko. W Polsce niestety wciąż widać ślady tamtego myślenia, że ludzie, którzy mają własne firmy, dorobili się „nie wiadomo jak”, że coś im spadło z nieba albo – co gorsza – że są nieuczciwi. To w dużej mierze efekt lat 80. i 90. – sama dorastałam w tamtym czasie i pamiętam, jak media kreowały taki obraz.

Kiedy zaczynałam własny biznes, bardzo pilnowałam, żeby nigdy nie budować wokół siebie takiego wizerunku. Pracownicy widzieli, że prowadzenie biznesu to codzienna, ciężka praca i ogromna odpowiedzialność. Wielu z nich mówiło mi później: „Pani Prezes, my Pani współczujemy, bo Pani musi pamiętać o wszystkim, o każdym dziale, o każdym detalu”. I to jest prawdziwy obraz przedsiębiorcy – człowieka, który codziennie dźwiga setki decyzji, a nie kogoś, komu „się udało”.

Za granicą ten obraz wygląda zupełnie inaczej. W krajach takich jak Stany Zjednoczone przedsiębiorczość jest czymś, co się ceni i promuje. Ludzie są zachęcani do zakładania firm, bo wszyscy rozumieją, że silne państwo opiera się na przedsiębiorcach. Państwo rozwija się dzięki podatkom i aktywności gospodarczej swoich obywateli. Tam mówi się wprost: im więcej przedsiębiorców – tym lepiej dla gospodarki.

W poprzednich rozmowach podjęłyśmy temat wartości m.in. etyki i empatii w biznesie. Czy w dobie cyfryzacji i automatyzacji te wartości mogą być dziś realną przewagą konkurencyjną?

Moim zdaniem będą – i to coraz bardziej – przewagą konkurencyjną. Sztuczna inteligencja ma służyć człowiekowi, a nie go zastępować. Świat zmienia się bardzo szybko, więc naturalne jest, że każdy z nas musi się rozwijać, uczyć nowych rzeczy, podnosić kwalifikacje. To właśnie w tym tkwi istota odporności – nie w trwaniu przy jednym zawodzie, tylko w gotowości do zmiany. Ja sama kończyłam różne kierunki studiów, często z ciekawości, bo chciałam dotknąć różnych dziedzin. Uważam, że człowiek powinien próbować nowych rzeczy, uczyć się i rozwijać. Zamiast bać się, że AI odbierze nam pracę, lepiej zapytać: „czego mogę się jeszcze nauczyć?”. Wtedy technologia staje się sprzymierzeńcem, a nie zagrożeniem.

Największą wartością, której żadna sztuczna inteligencja nie zastąpi, jest człowieczeństwo. Empatia, etyka, zdolność do zrozumienia drugiego człowieka – to są cechy, które zawsze będą wyróżniać liderów. Rolą lidera jest więc nie tylko rozwijać firmę, ale też rozwijać ludzi: inspirować ich, pokazywać, że świat się zmienia i my również powinniśmy się zmieniać.

To myślenie wciąż wymaga w Polsce dużej zmiany mentalnej. Przez lata wbijano nam do głowy, że „idzie się do pracy, przepracuje swoje i czeka na emeryturę”. Tymczasem to bardzo ograniczające podejście. W Stanach Zjednoczonych widzę ludzi po 80. roku życia, którzy wciąż są aktywni – pomagają w sklepach, angażują się w lokalne inicjatywy, uczą się nowych rzeczy. To daje im energię i poczucie sensu. Aktywność, ciekawość świata i chęć rozwoju – to najlepsza recepta na długowieczność, ale też na nowoczesne przywództwo. Lider, który sam się rozwija, inspiruje innych, by robili to samo. Każdy z nas powinien stawiać sobie pytania: co będę robić za dwa, za pięć lat? Co chciałbym jeszcze osiągnąć? Jakie mam marzenia? Takie myślenie nadaje sens życiu. W czasach, w których się wychowywaliśmy, nikt nas tego nie uczył – mówiono raczej: pracuj, doczekaj emerytury, odpocznij. A tymczasem tylko ludzie, którzy mają w sobie radość, pasję i cel, żyją dłużej, szczęśliwiej i tworzą więcej. Każdy z nas, także jako lider, powinien zadać sobie pytanie: co mogę jeszcze dać światu? Co mogę stworzyć, co przyniesie innym radość lub ułatwi im życie? To jest istota przywództwa – tworzyć coś, co służy ludziom.

Czy lider powinien dzielić się swoim doświadczeniem z innymi, występować, inspirować?

Nie każdy musi to robić, ale jeśli ktoś czuje potrzebę, to warto. Dla mnie dzielenie się doświadczeniem jest czymś bardzo naturalnym. Jeśli ktoś mnie pyta, jak osiągnęłam sukces, odpowiadam z przyjemnością, bo wiem, ile mnie kosztowało dojście do pewnych rzeczy. Jeśli mogę komuś pomóc zrozumieć to szybciej – dlaczego nie? Można powiedzieć, że to też forma filantropii. Nie przynosi pieniędzy, ale daje ogromną satysfakcję. Pomagając innym się rozwijać, pomagamy całemu światu.

Rozmawiając o temacie przywództwa, musimy poruszyć nadal głośny temat – kobiece przywództwo. Czy rzeczywiście istnieje różnica między przywództwem kobiet a mężczyzn?

Powiem szczerze – nie lubię tego podziału. Dla mnie nie ma czegoś takiego jak przywództwo kobiece i męskie. Lider to lider. Każdy z nas ma w sobie zarówno cechy uznawane za „męskie”, jak i te bardziej „kobiece”. Prawdziwe przywództwo polega właśnie na umiejętności łączenia tych dwóch stron. Ważne jest, by w odpowiednich momentach potrafić być empatycznym, wrażliwym, wspierającym – ale też zdecydowanym, silnym i stanowczym, gdy sytuacja tego wymaga. To nie płeć decyduje o skuteczności lidera, tylko jego samoświadomość i zdolność do wykorzystania w sobie tych różnych cech w zależności od okoliczności. Jest to dojrzałe, świadome przywództwo – oparte na sile, empatii i umiejętności łączenia w sobie tego, co twarde, z tym, co miękkie. To jest najlepsza forma przywództwa.

I na zakończenie – jaka powinna być Pani zdaniem definicja lidera?

Lider to ktoś, kto działa z pasją i energią, kto inspiruje innych do rozwoju. Powinien być silny, ale jednocześnie otwarty i ciekawy świata. To osoba, która stale się uczy i rozwija – nie tylko siebie, ale też swoich pracowników i całą organizację.

Dobry lider potrafi pociągnąć za sobą ludzi, budować zespół, który mu ufa. Jest charyzmatyczny, pozytywny i zaraża entuzjazmem. I co najważniejsze – potrafi w innych ludziach obudzić wiarę w to, że też mogą się rozwijać i tworzyć coś wartościowego. To właśnie wtedy powstają firmy, które naprawdę zmieniają świat.

Rozmawiała Barbara Sadkowska

Udostępnij artykuł:

Artykuły z kategorii

Scroll to Top
Przewiń do góry