Naukowcy poradzōm gŏdać o nauce! Na Politechnice Śląskiej odbył się pierwszy w Polsce Science Slam po Ślōnsku.
Wydarzenia | Politechnika Śląska

Podczas wydarzenia dziesięcioro naukowców i doktorantów o swoich badaniach opowiadało w języku śląskim. Uczestnicy mogli posłuchać m.in. o aktywnej redukcji larma, zbiyrania szplitrów i gnatów gadzin, zaciskaniu zymbów z nerwów oraz o zamaraszeniu nieba.
Science Slam to nowoczesna forma popularyzacji nauki, która odchodzi od tradycyjnych, akademickich schematów na rzecz krótkich, dynamicznych i angażujących wystąpień. Na Politechnice Śląskiej inicjatywa realizowana jest przez Centrum Popularyzacji Nauki. Tym razem podczas wydarzenia, które odbyło się w klubie studenckim „Spirala”, naukowcy mogli popularyzować naukę po śląsku.
– Science Slam po ślōnsku w wyjątkowy sposób łączy promocję nauki z pielęgnowaniem śląskiej tożsamości. To dowód na to, że język śląski, obecny na co dzień w naszej kulturze i środowisku, doskonale sprawdza się również w przestrzeni akademickiej. Wydarzenie przyciągnęło wielu gości i słuchaczy, a żywiołowe reakcje publiczności potwierdzają, jak bardzo było ono potrzebne – powiedział rektor Politechniki Śląskiej prof. Marek Pawełczyk.
Jak mówiła Prorektor ds. Ogólnych prof. Bożena Skołud, Politechnika Śląska jako pierwsza uczelnia w Polsce zdecydowała się w tak wyraźny sposób promować język śląski w przestrzeni akademickiej. To ważny krok w przełamywaniu stereotypów, według których śląszczyzna funkcjonuje jedynie w codziennej, potocznej komunikacji. Prorektor podkreśliła, że język śląski jest jej bliski.
– Jestem Ślązaczką, więc oczywiście, że godom. Myślę, że chodzi przede wszystkim o odwagę – żeby mówić po swojemu i się tego nie bać – powiedziała prof. Bożena Skołud.
Prorektor bardzo wysoko oceniła poziom wystąpień. Jak zaznaczyła, prezentacje były nie tylko interesujące pod względem treści, ale również stanowiły ważny przekaz – pokazujący, że naukę można komunikować w sposób przystępny i angażujący, niezależnie od używanego języka.
Science Slam po Ślōnsku skierowane było zarówno do osób, które na co dzień posługują się śląszczyzną, jak i do tych, którzy – nawet nie znając języka – czują silną więź ze Śląskiem. Pomysłodawczynią imprezy jest prof. Aleksandra Ziembińska-Buczyńska.
– Pomysł na to wydarzenia chodził mi po głowie od bardzo dawna – mówiła profesor. – Na Politechnice Śląskiej realizujemy wiele nowoczesnych form popularyzacji nauki, ale bardzo zależało mi również na pokazaniu, że jesteśmy blisko tradycji i kultury Śląska. Jesteśmy przecież Politechniką Śląską i myślę, że to się udało – zaznaczyła prof. Aleksandra Ziembińska-Buczyńska.
W konkursie prezentowane były bardzo różnorodne dziedziny nauki od fizjoterapii przez inżynierię materiałową, paleontologię po architekturę czy tematy społeczne.
– Swoje badania zaprezentowali nie tylko naukowcy z Politechniki Śląskiej, ale także Katowic, Opola, Wrocławia czy Warszawy – podkreśla dyrektor Centrum Popularyzacji Nauki dr hab. inż. Sandra Grabowska, prof. PŚ.
Wsparcia merytorycznego w zakresie języka śląskiego uczestnikom udzielała prof. Jolanta Tambor, przewodnicząca Rady Języka Śląskiego, która z uwagą przysłuchiwała się wystąpieniom.
– To wydarzenie pokazuje, że język śląski jest pełnoprawnym językiem, który może funkcjonować we wszystkich sferach życia – mówiła.
Profesor Tambor podkreśliła, że choć niektórzy krytycy twierdzą, że język śląski jest niepełny i brakuje mu słów do wyrażania wszystkich treści, to okazuje się, że w praktyce świetnie sprawdza się w różnych kontekstach: w kuchni, na ulicy, w literaturze czy przekładach biblijnych, po śląsku można też tworzyć teksty naukowe.
– To jest język taki sam jak każdy inny i również potrzebuje neologizmów, aby nazwać nowe fakty i odkrycia – co szczególnie dobrze rozumieją uczestnicy z Politechniki Śląskiej, którzy codziennie tworzą coś nowego. W ten sposób język śląski rozwija się tak samo, jak inne języki i może służyć do opowiadania o nauce, świecie i literaturze – powiedziała profesor Jolanta Tambor.
Naukowczyni podkreśliła, że wszyscy uczestnicy pięknie używali języka śląskiego, co sprawiło, że wybór osoby wyróżnionej był bardzo trudny.
Jednak niekwestionowanym zwycięzcą został pochodzący z Opolszczyzny mgr inż. Marcel Barzantny z Katedry Techniki Cieplnej na Wydziale Inżynierii Środowiska i Energetyki Politechniki Śląskiej. Doktorant, który zaprezentował wykład pt. „Niy każdŏ H3XA musi być złŏ!”, otrzymał nagrodę publiczności oraz wyróżnienie Rady Języka Śląskiego.

– Takie wydarzenia, pokazują, że język śląski nie służy jedynie do opowiadania żartów, ale można go używać także do wyrażania poważnych, złożonych treści – mówił.
– Uważam, że w naszym regionie bardzo ważna jest również taka językowa symbioza. To, że mówimy po śląsku, nie oznacza, że rezygnujemy z języka polskiego. Możemy łączyć różne języki – polski, śląski, a także wpływy innych, na przykład niemieckiego. Ta różnorodność jest piękna, wyróżnia nasz region i warto ją podkreślać oraz cieszyć się nią – zaznaczył Marcel Barzantny.
Widzowie zgromadzeni w „Spirali” mogli skorzystać z tłumaczenia symultanicznego, które realizował Grzegorz Buchalik – etnolog, historyk, tłumacz na język śląski książek, powieści oraz komiksów francuskich.





