Mija właśnie kolejny rok, od kiedy globalna gospodarka uczy się funkcjonować w nowej, postbrexitowej rzeczywistości. Zjednoczone Królestwo, stanowiące niezmiennie szóstą potęgę gospodarczą świata pod względem nominalnego PKB, dla wielu polskich przedsiębiorców przez pewien czas jawiło się jako labirynt pełen niepewności i urzędniczych pułapek.

Jednak rok 2026 przynosi ze sobą fundamentalny zwrot akcji. Kurzy dym po wielkiej regulacyjnej rewolucji wreszcie opadł, odsłaniając krajobraz pełen dojrzałych, niezwykle zyskownych możliwości biznesowych. Relacje handlowe między Warszawą a Londynem cechują się dziś unikalną elastycznością oraz długofalowym trendem wzrostowym, który wymyka się dawnym, pesymistycznym prognozom. Polskie firmy nie są już na Wyspach jedynie skromnymi podwykonawcami, lecz stają się kluczowymi partnerami technologicznymi i handlowymi, dyktującymi warunki w wielu prestiżowych sektorach.
Brytyjski renesans po brexitowym szoku, czyli liczby, które mówią same za siebie
Gdy spojrzymy wstecz, początki nowej ery w relacjach z Wielką Brytanią mogły budzić niepokój. Historyczna retrospekcja jednoznacznie dowodzi, że styczeń 2021 roku był dla naszych eksporterów potężnym szokiem transakcyjnym. Polski eksport towarowy zaliczył wówczas nagłe tąpnięcie o blisko dwadzieścia dziewięć procent w porównaniu z analogicznym okresem roku 2019, natomiast import z rynku brytyjskiego skurczył się o niemal sześćdziesiąt procent. Był to bezpośredni efekt nagłego wdrożenia barier pozataryfowych, chaosu wokół procedur celnych oraz wcześniejszego, gorączkowego kumulowania zapasów przez brytyjskich importerów pod koniec 2020 roku. Wielu wieszczyło wtedy trwałe ochłodzenie relacji handlowych.
Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna, potwierdzając genialną zdolność adaptacyjną polskiego biznesu. Już rok 2022 przyniósł spektakularną odbudowę wolumenów, gdy obroty towarowe osiągnęły imponujący poziom ponad dwudziestu trzech miliardów euro, co pozwoliło Wielkiej Brytanii powrócić na trzecie miejsce wśród najważniejszych rynków eksportowych dla Polski. Kolejne lata to pasmo stabilnych wzrostów, które doprowadziło nas do rekordowych wyników. Z perspektywy czasu widzimy, że miniony rok zamknął się absolutnym historycznym sukcesem. Polski eksport towarowy do Zjednoczonego Królestwa osiągnął astronomiczną wartość ponad dwudziestu jeden miliardów dolarów, co w przeliczeniu na krajową walutę daje niemal osiemdziesiąt miliardów złotych. Przy imporcie na poziomie niewiele przekraczającym osiem i pół miliarda dolarów, Polska wygenerowała rekordowe, dodatnie saldo handlowe wynoszące ponad dwanaście miliardów dolarów.
Brytyjskie statystyki narodowe, które uwzględniają zarówno obrót towarowy, jak i dynamicznie rosnący rynek usług, potwierdzają ten trend. Całkowita wymiana handlowa między naszymi krajami zamknęła się kwotą blisko trzydziestu czterech miliardów funtów, notując ponad sześcioprocentowy wzrost rok do roku. W tym globalnym rozdaniu Polska plasuje się obecnie na trzynastej pozycji wśród największych partnerów importowych Wielkiej Brytanii, co dobitnie świadczy o tym, że nad Tamizą jesteśmy marką znaczącą i pożądaną.
Nowoczesne filary współpracy. Kapitał i usługi płyną szerokim strumieniem
Równolegle do tradycyjnego handlu towarami, na pozycję nowoczesnego lidera wysuwa się sektor usług. To prawdziwy cyfrowy i logistyczny most pomiędzy Warszawą a Londynem. Wartość polskiego eksportu usługowego na rynek brytyjski wzrosła od 2015 roku blisko trzykrotnie, napędzana przede wszystkim przez sektor nowoczesnych usług biznesowych, branżę IT, cyberbezpieczeństwo oraz niezawodną flotę polskiego transportu drogowego. Nadwyżka handlowa w samych usługach przekroczyła już próg trzech i pół miliarda dolarów, co pokazuje, że polska myśl technologiczna i menedżerska wyceniana jest w Wielkiej Brytanii na wagę złota.

Co niezwykle istotne, zmienia się profil strukturalny polskich podmiotów, które angażują się w relacje z brytyjskimi partnerami. Dawno minęły czasy, gdy polski eksport opierał się wyłącznie na wielkich korporacjach z kapitałem zagranicznym ulokowanym w naszym kraju. Choć w segmencie przetwórstwa przemysłowego, motoryzacji czy AGD międzynarodowe koncerny wciąż generują istotną część przychodów, to sercem polskiej ekspansji są dziś rodzime, prywatne przedsiębiorstwa. Ponad czternaście procent wszystkich polskich eksporterów kieruje swoje kroki właśnie w stronę Londynu, Edynburga czy Cardiff.
Większość z tych podmiotów to firmy ze stuprocentowym kapitałem polskim. Nasza krajowa przedsiębiorczość dominuje bezapelacyjnie w takich obszarach jak meblarstwo, gdzie kontrolujemy pięćdziesiąt osiem procent udziałów w eksporcie, przemysł odzieżowy z pięćdziesięciopięcioprocentowym udziałem oraz produkcja chemiczna. Ponadto polsko-brytyjskie powiązania kapitałowe stały się obustronną autostradą. Brytyjskie inwestycje bezpośrednie w Polsce, ulokowane głównie na Mazowszu, w Wielkopolsce i na Śląsku, plasują Zjednoczone Królestwo w pierwszej piątce naszych największych inwestorów zagranicznych. Z kolei polskie firmy realizują na Wyspach odważne projekty typu greenfield oraz fuzje i przejęcia, sprawiając, że Wielka Brytania stała się trzecim największym odbiorcą polskiego kapitału na świecie.
Od taniej siły roboczej do unijnej klasy premium. Ewolucja wizerunku i cenowe eldorado
Jedną z najbardziej fascynujących zmian, jakie dokonały się na rynku brytyjskim, jest głęboka ewolucja postrzegania Polski i polskich produktów. Dawna, krzywdząca percepcja naszego kraju jako dostawcy wyłącznie taniej siły roboczej odeszła w zapomnienie. Brytyjscy partnerzy biznesowi postrzegają dziś polskie przedsiębiorstwa jako wysoce wiarygodne, elastyczne kosztowo oraz zdolne do sprawnego skalowania skomplikowanych projektów technologicznych.
Dla przeciętnego brytyjskiego konsumenta kluczowym wyznacznikiem zaufania stał się unijny rodowód naszych towarów. Oznaczenie mówiące o wyprodukowaniu w Unii Europejskiej kojarzy się na Wyspach z bezkompromisową jakością, bezpieczeństwem użytkowania oraz rygorystycznym poszanowaniem norm środowiskowych. Pozwala to polskim markom na pozycjonowanie swoich wyrobów w segmencie średnim oraz wyższym i ubieganie się o atrakcyjne marże. Doskonałym przykładem tego zjawiska jest sektor spożywczy. Polskie produkty, dostępne już nie tylko w tradycyjnych sklepach etnicznych, ale przede wszystkim w wydzielonych strefach międzynarodowych największych brytyjskich sieci supermarketów, takich jak ASDA czy Tesco, cieszą się znakomitą opinią jako wyroby tradycyjne o wysokich walorach smakowych.
Wysoka skłonność brytyjskich konsumentów do płacenia premii cenowej za unijną jakość znajduje odzwierciedlenie w konkretnych liczbach na sklepowych półkach. Zjawisko to potrafi zaskoczyć niejednego analityka rynkowego. Zestawienie cen popularnych produktów spożywczych w Polsce i na Wyspach wyraźnie pokazuje, że brytyjski rynek pozwala na realizację marż niemożliwych do osiągnięcia w kraju.
Przykładowo, popularny nad Wisłą sok dla dzieci w opakowaniu o pojemności osiemset pięćdziesiąt mililitrów kosztuje w Polsce średnio cztery złote i sześćdziesiąt groszy, podczas gdy brytyjski konsument płaci za niego równowartość ponad dziewięciu i pół złotego. Oznacza to różnicę cenową przekraczającą sto dziewięć procent. Jeszcze większy dystans dzieli ceny dwulitrowych soków owocowych znanej polskiej marki, które w Wielkiej Brytanii kosztują prawie czternaście złotych, generując ponad studwunastoprocentową przebitkę w stosunku do rynku krajowego. Tradycyjne słone paluszki drożeją po przekroczeniu kanału La Manche o niemal sto piętnaście procent, a kultowy polski majonez w małym słoiku osiąga na Wyspach cenę bliską jedenastu złotych, co stanowi wzrost o osiemdziesiąt dwa procent w porównaniu z polskimi marketami.
Nawet jeśli uwzględnimy wyższe koszty logistyki, obsługi celnej oraz marże brytyjskich pośredników, liczby te pokazują ogromną siłę nabywczą tamtejszego konsumenta. Naturalnym przyczółkiem dla polskiego eksportu pozostaje oczywiście liczna diaspora polonijna, jednak nasze produkty coraz częściej i odważniej trafiają do koszyków rodowitych Brytyjczyków.
Biznesowa mapa drogowa, czyli gdzie szukać najwyższych zysków w 2026 roku?
Aby odnieść sukces na rynku brytyjskim w 2026 roku, polscy menedżerowie muszą odejść od intuicyjnego działania na rzecz precyzyjnego pozycjonowania strategicznego. Analiza tamtejszego rynku pozwala na wyraźne podzielenie branż na sektory o ugruntowanej pozycji, wschodzące gwiazdy oraz obszary, które bezpowrotnie tracą swój dawny blask.
Do grupy stabilnych, dojrzałych sektorów, które od lat stanowią fundament naszego sukcesu i generują stały dopływ gotówki, zaliczyć należy przede wszystkim stolarkę budowlaną, ze szczególnym uwzględnieniem okien i drzwi z PVC oraz aluminium. To rynek o przewidywalnym popycie i wysokiej rentowności. Podobnie sytuacja wygląda w tradycyjnym przemyśle meblarskim, gdzie polskie fabryki posiadają znakomicie rozwinięte kanały dystrybucji. Silną pozycję utrzymują również międzynarodowe usługi transportowe, choć akurat ta branża musi w 2026 roku mocno walczyć z narastającymi barierami administracyjnymi.
Prawdziwymi rynkowymi gwiazdami, które charakteryzują się najwyższą dynamiką wzrostu i pozwalają na osiąganie spektakularnych marż, są obecnie sektory zaawansowanych technologii oraz kosmetyków naturalnych. Polskie firmy IT oraz dostawcy usług nearshoringowych konsekwentnie zwiększają swoje udziały w brytyjskim rynku, odpowiadając na ogromne zapotrzebowanie tamtejszego biznesu w zakresie transformacji cyfrowej i cyberbezpieczeństwa. Z kolei polskie marki z obszaru czystego piękna budują silną tożsamość bezpośrednio w segmencie konsumenckim, idealnie wpisując się w brytyjskie trendy ekologiczne i lifestylowe.

Olbrzymi, choć wciąż niewykorzystany potencjał kryje się w sektorach będących tak zwanymi znakami zapytania. Mowa tu o zielonych technologiach oraz rozwiązaniach ekologicznych, napędzanych gigantycznym brytyjskim programem rządowym dążącym do neutralności klimatycznej. Obecność polskich firm w segmencie pomp ciepła czy biomasy jest wciąż znikoma, ale perspektywy są oszałamiające. Drugim takim obszarem jest sektor zaawansowanych technologii obronnych i rakietowych, szeroko otwierany przez postanowienia Traktatu z Northolt. Wejście na ten rynek wymaga jednak niezwykle kapitałochłonnych i skomplikowanych certyfikacji rządowych.
Na drugim biegunie znajdują się branże schyłkowe, z których polscy przedsiębiorcy powinni stopniowo wycofywać swoje zaangażowanie. Restrykcyjne brytyjskie regulacje klimatyczne oraz podatkowe sprawiają, że tradycyjna motoryzacja oparta na napędach spalinowych oraz wyroby tytoniowe bezpowrotnie tracą rację bytu na Wyspach.
Nowe reguły gry w 2026 roku. Stabilizacja z unijnym certyfikatem i celny haczyk
Najważniejszą wiadomością rynkową roku 2026, która przynosi ulgę tysiącom polskich producentów, jest ostateczna stabilizacja otoczenia prawnego. Po latach chaosu interpretacyjnego i nieustannego przesuwania terminów przez brytyjską administrację, zapadły kluczowe i wiążące decyzje w obszarze certyfikacji technicznej. Rząd w Londynie ogłosił bezterminowe uznawanie unijnego oznakowania zgodności dla większości kluczowych regulacji produktowych.
Oznacza to, że jeśli polska firma produkuje elektronikę, zabawki, maszyny, urządzenia niskonapięciowe czy środki ochrony indywidualnej spełniające normy unijne i posiada ważny znak CE, może bez żadnych dodatkowych przeszkód i kosztów wprowadzać swoje towary do obrotu w Anglii, Szkocji oraz Walii. Wprowadzenie brytyjskiego odpowiednika, czyli znaku UKCA, stało się w tych sektorach całkowicie dobrowolne. To potężne ułatwienie, które diametralnie obniża ryzyko operacyjne oraz koszty wejścia na rynek dla sektora przemysłowego.

Należy jednak pamiętać, że ta sielankowa atmosfera nie dotyczy wszystkich gałęzi gospodarki. Sektor rolno-spożywczy stoi obecnie w obliczu pełnego wdrożenia restrykcyjnego, brytyjskiego granicznego modelu operacyjnego. Przepisy te wprowadzają bezwzględny podział towarów na kategorie niskiego, średniego oraz wysokiego ryzyka fitosanitarnego. Dla eksporterów żywności oznacza to konieczność drobiazgowego dopełniania procedur celno-sanitarnych, wcześniejszego zgłaszania ładunków w brytyjskich systemach informatycznych oraz pozyskiwania specjalistycznych świadectw zdrowia. To właśnie te przepisy podnoszą obecnie próg rentowności i stawiają najwyższe wymagania przed polskimi dostawcami mięsa, nabiału czy przetworów.
Jak wygrać brytyjski rynkowy pasjans? Dołącz do webinaru!
Przedstawione analizy makroekonomiczne i rynkowe jednoznacznie dowodzą, że Wielka Brytania w 2026 roku to rynek unikalnych, aczkolwiek mocno spolaryzowanych szans. Z jednej strony otwiera się szeroka brama dla sektora przemysłowego i technologicznego, z drugiej zaś pojawia się gęste sito kontrolne dla branży spożywczej. Sukces zależy od wiedzy, przygotowania strategicznego oraz umiejętności szybkiego reagowania na brytyjskie procedury.
Jak zatem przełożyć te teoretyczne analizy na realne kontrakty handlowe? Jakie kroki musi podjąć polska firma, aby zabezpieczyć swoje łańcuchy dostaw przed restrykcyjnymi kontrolami granicznymi? Gdzie dokładnie szukać partnerów biznesowych w Londynie i jak skutecznie negocjować ceny, wiedząc, że brytyjski konsument chętnie zapłaci więcej za unijną jakość?
Portal Europerspektywy, działając jako dumny patron medialny, ma przyjemność zaprosić wszystkich właścicieli firm, dyrektorów eksportu, menedżerów logistyki oraz przedsiębiorców planujących ekspansję zagraniczną na ekskluzywny, bezpłatny webinar, który odbędzie się już 16 czerwca w godz. 11:00 – 12:00, poświęcony strategicznemu potencjałowi polsko-brytyjskiej współpracy gospodarczej w 2026 roku. Podczas tego spotkania uznani praktycy rynkowi, eksperci do spraw prawa celnego oraz analitycy rynkowi odpowiedzą na najbardziej nurtujące pytania i zaprezentują gotowe scenariusze działania dla polskiego biznesu. Nie przegap szansy na zdobycie unikalnej wiedzy, która pozwoli Twojej firmie wygrać ten brytyjski pasjans handlowy i zamienić nowe regulacje w trwałą przewagę konkurencyjną. Zarezerwuj swoje miejsce już dziś i spójrz na rynek brytyjski z zupełnie nowej, zyskownej perspektywy.
Organizatorami spotkania są Zwyrtek Group oraz Cooper Parry, a partnerami – Polska Grupa Motoryzacyjna, Okręgowa Izba Przemysłowo-Handlowa w Tychach, Izba Przemysłowo-Handlowa w Tarnowie oraz Wydział Zarządzania Akademii Górnośląskiej w Katowicach.






