Od ogrodu w Meksyku do polskiego boomu – padel łączy sport, biznes i społeczność, stając się fenomenem na globalną skalę.
Autor: Michał Zwyrtek

Gdyby ktoś dekadę temu powiedział, że najszybciej rozwijającym się sportem na świecie będzie dyscyplina wymyślona przez meksykańskiego biznesmena, któremu nie zmieścił się kort tenisowy w ogrodzie, wielu popukałoby się w czoło. Dziś, w lutym 2026 roku, nikt już nie żartuje. Padel to nie tylko gra. To potężna machina społeczna i biznesowa, która w Polsce właśnie wchodzi w fazę dojrzałego boomu. Jako portal Europerspektywy, będąc w samym centrum tych wydarzeń – od merytorycznych dyskusji z inwestorami w Łodzi po sportowe emocje w Arłamowie – analizujemy fenomen, który zmienia sposób, w jaki Polacy inwestują, integrują się i rywalizują.
Anatomia fenomenu. Czym jest padel i skąd się wziął?
Aby zrozumieć, dlaczego bankierzy inwestycyjni, byli reprezentanci Polski w piłce nożnej i studenci stoją w tych samych kolejkach do rezerwacji kortów, trzeba najpierw zrozumieć specyfikę samej gry. Padel to hybryda, która wzięła to, co najlepsze z tenisa i squasha, eliminując jednocześnie ich największe bariery wejścia.
Wyobraźmy sobie kort o wymiarach 20 na 10 metrów – znacznie mniejszy niż tenisowy, co automatycznie zbliża do siebie graczy, czyniąc rozgrywkę bardziej intymną i dynamiczną. Kluczem jest jednak “klatka”. Kort otoczony jest szklanymi ścianami i metalową siatką. Piłka, podobnie jak w squashu, po odbiciu od nawierzchni może uderzyć w szybę i wciąż pozostawać w grze. To zmienia wszystko. Siła uderzenia przestaje być dominującym atutem; do głosu dochodzi taktyka, spryt, geometria i cierpliwość. Rakiety są pełne, wykonane z zaawansowanych kompozytów, bez naciągu, co daje zupełnie inne czucie piłki i większą kontrolę dla amatorów.
Meksykański przypadek, hiszpańska obsesja
Choć dziś patrzymy na padel przez pryzmat nowoczesnych hal w Warszawie, na Śląsku czy w Wielkopolsce, jego korzenie są egzotyczne. Wszystko zaczęło się w 1969 roku w Acapulco. Enrique Corcuera, lokalny biznesmen, chciał wybudować kort tenisowy, ale ograniczały go mury posiadłości. Zamiast z nich rezygnować, włączył je do gry. Tak narodził się padel.
Przez lata sport ten był ekskluzywną rozrywką elit w Meksyku, a później w Hiszpanii i Argentynie. Prawdziwa eksplozja nastąpiła jednak w ostatniej dekadzie. Hiszpania stała się europejską mekką padla – gra tam ponad 5,5 miliona ludzi, a kortów jest więcej niż boisk do gry w piłkę nożną. Padel stał się tam elementem kultury, tak naturalnym jak poranna kawa.
Dziś, patrząc na dane globalne z lat 2024-2027, widzimy skalę tego zjawiska. Ponad 30 milionów graczy w 150 krajach. Prognozy mówiące o 50 milionach do 2027 roku nie są już optymistycznymi życzeniami, ale matematyczną pewnością wynikającą z dynamiki powstawania nowych obiektów. Padel przestał być ciekawostką – stał się globalnym językiem sportu.
Polska droga – od niszy do głównego nurtu
Jak na tym tle wypada Polska? Jeszcze kilka lat temu padel nad Wisłą był traktowany jako egzotyczna nowinka, ciekawostka dla tych, którzy wrócili z wakacji na Półwyspie Iberyjskim. Dziś jesteśmy świadkami transformacji rynku. Polska, z liczbą amatorskich graczy dynamicznie rosnącą z poziomu 90 tysięcy (dane z 2024 roku), weszła w fazę przyspieszonego wzrostu, naśladując krzywą adopcji znaną z rynków skandynawskich czy włoskich.
Kluczowym momentem dla masowej świadomości były z pewnością Igrzyska Europejskie Kraków-Małopolska 2023, gdzie padel zadebiutował jako pełnoprawna dyscyplina medalowa. Polacy zobaczyli na własne oczy, że to nie jest “odbijanie piłki o ścianę”, ale atletyczny, wymagający i niezwykle widowiskowy sport, który ma szansę stać się dyscypliną olimpijską.
Infrastrukturalne przyspieszenie
Rozwój dyscypliny nie byłby możliwy bez odważnych inwestorów. Liderem zmian, szczególnie na południu Polski, jest marka Padel Team. To oni postawili na profesjonalizację, udowadniając, że polski gracz oczekuje jakości. Ich obiekty w Tychach, Bytomiu i Zabrzu wyznaczyły nowy standard. To już nie są adaptowane na szybko magazyny z wątpliwą nawierzchnią, ale nowoczesne kluby z pełnym zapleczem sanitarnym, strefami chilloutu i profesjonalnym oświetleniem.
Wzrost liczby kortów w Polsce wpisuje się w szerszy trend europejski. Europa odpowiada za blisko 60% globalnej liczby graczy. Polska, choć startowała z niższego pułapu, nadrabia zaległości w imponującym tempie. Szacuje się, że w perspektywie 2027 roku rynek ten w naszym kraju może ulec podwojeniu. Sprzyja temu niesamowicie wysoki wskaźnik retencji – statystyki pokazują, że ponad 90% osób, które spróbują gry w padla, wraca na kort. To “lepkość” produktu, o której inne dyscypliny mogą tylko pomarzyć.

Biznes lubi konkrety – Konferencja w Łodzi
Jako redakcja Europerspektywy wierzymy, że o gospodarce najlepiej rozmawiać tam, gdzie zapadają decyzje. Dlatego z uwagą obserwowaliśmy VI edycję konferencji “Jak zbudować klub do padla”, która odbyła się 29 stycznia 2026 roku w Łodzi. To wydarzenie było papierkiem lakmusowym nastrojów inwestycyjnych w Polsce.
Liczby mówią same za siebie: do Łodzi przyjechało blisko 90 potencjalnych inwestorów z całej Polski. To nie byli przypadkowi słuchacze, ale przedsiębiorcy szukający dywersyfikacji swoich portfeli, właściciele gruntów, deweloperzy oraz osoby planujące otwarcie własnych biznesów sportowych. Frekwencja ta pokazuje, że padel w Polsce przestał być postrzegany jako hobby, a stał się pełnoprawną gałęzią biznesu inwestycyjnego.
O czym rozmawia się w kuluarach padlowego biznesu?
Agenda, przygotowana przez ekspertów z Padel Team i PASO XL, była pozbawiona marketingowej waty. Skupiono się na twardych danych i “mięsie” inwestycyjnym. Przez ponad 7 godzin analizowano każdy aspekt procesu budowy i zarządzania klubem.
- Realizm inwestycyjny: Dyskutowano o “błędach wieku niemowlęcego”. Prelegenci dzielili się doświadczeniami, jak uniknąć kosztownych pomyłek na etapie projektowania, które mogą zaważyć na rentowności całego przedsięwzięcia.
- Technologia i eksploatacja: W polskich warunkach klimatycznych kluczowe jest ogrzewanie i izolacja hal. Tematyka systemów grzewczych oraz zabezpieczeń przeciwpożarowych była szeroko omawiana, co dowodzi, że rynek dojrzewa – inwestorzy nie pytają już “czy warto budować”, ale “jak budować, by obiekt był energooszczędny i bezpieczny”.
- Marketing i sprzedaż: Budowa hali to dopiero początek. Eksperci pokazywali, jak budować społeczność jeszcze przed otwarciem drzwi klubu, jak zarządzać cennikami, by maksymalizować obłożenie w godzinach porannych i jak wykorzystywać nowoczesne systemy rezerwacyjne.
- Fundamenty prawno-finansowe: Inwestycja w infrastrukturę to tylko połowa sukcesu – drugą stanowi bezpieczna struktura biznesowa. Duży nacisk położono na aspekty prawne i podatkowe prowadzenia klubu. Eksperci z Zwyrtek & Partners szczegółowo omawiali optymalne formy organizacji spółki, przygotowanie profesjonalnego biznesplanu oraz efektywne modele zatrudnienia. Uczestnicy dowiedzieli się, jak zaplanować strukturę finansową przedsięwzięcia, by od samego początku budować biznes stabilny i gotowy na skalowanie.
Konferencja w Łodzi udowodniła jedno: polski inwestor jest świadomy. Szuka sprawdzonych modeli biznesowych (ROI szacowane często na 12-16 miesięcy w dobrych lokalizacjach) i partnerów, którzy przeprowadzili już podobne procesy z sukcesem.
Arłamów – Gdzie sport spotyka prestiż
Jeśli konferencja w Łodzi była “rozumem” polskiego padla, to finał cyklu Padelteam Arłamów CUP jest jego “sercem”. Jako patron medialny obserwowaliśmy, jak wokół tego wydarzenia tworzy się unikalna aura.
Padelteam Arłamów CUP to coś więcej niż turniej. To wieloetapowy projekt, który zintegrował środowisko padlowe z największych polskich miast – od Śląska, przez Wielkopolskę, aż po Warszawę i Bydgoszcz. Eliminacje rozgrywane w lokalnych klubach wyłoniły najlepsze pary, ale to Wielki Finał w Hotelu Arłamów nadał całości wyjątkowego prestiżu.
Arłamów, miejsce symboliczne dla polskiego sportu, stało się areną zmagań nie tylko o wysokie nagrody finansowe, ale przede wszystkim o prestiż. To, co wyróżnia ten turniej, to jego egalitarność połączona z ekskluzywną oprawą. Na kortach widzieliśmy zaciętą rywalizację sportową na najwyższym krajowym poziomie, ale równie ważna była część integracyjna.
Turniej w Arłamowie pokazał, że padel w Polsce dorobił się własnej kultury turniejowej. To już nie są amatorskie rozgrywki “na podwórku”. To eventy z profesjonalną oprawą, sponsorami rangi globalnej (marki sprzętowe, motoryzacyjne) i atmosferą wielkiego sportowego święta. Widok pełnych trybun, emocje przy “złotych punktach” (decydująca piłka przy stanie 40:40) i integracja środowiska biznesowo-sportowego w Arłamowie to dowód na to, że ta dyscyplina ma potencjał, by stać się nowym golfem – miejscem, gdzie sport jest pretekstem do budowania relacji.
Synergia kapitału i pasji. Dlaczego to działa?
Obserwując rynek z perspektywy Europerspektyw, widzimy wyraźnie, że padel stał się punktem przecięcia interesów trzech potężnych grup: inwestorów, zawodowych sportowców i globalnych sponsorów.
Inwestorzy: Liczby nie kłamią
Globalny rynek padla wyceniany jest na miliardy, z prognozami dwucyfrowych wzrostów. W Polsce, gdzie rynek nie jest jeszcze nasycony, potencjał jest ogromny. Koszt budowy kortu jest relatywnie niski w porównaniu do pełnowymiarowych obiektów sportowych, a możliwość generowania przychodu przez 12 miesięcy w roku (dzięki halom) przyciąga kapitał. Obecność prawie 90 inwestorów w Łodzi potwierdza, że kapitał szuka swojego miejsca w tej branży. Padel staje się nowym “benefitem” w projektach deweloperskich, podnoszącym atrakcyjność osiedli czy biurowców.
Sportowcy: Drugie życie mistrzów
Padel to sport, który masowo przyciąga byłych zawodowców z innych dyscyplin. Piłkarze, tenisiści, siatkarze – po zakończeniu kariery szukają czegoś, co da im adrenalinę rywalizacji, ale będzie mniej obciążające dla organizmu. W Polsce na kortach padlowych regularnie spotyka się byłych reprezentantów kraju. Dla nich to sposób na podtrzymanie formy i ducha walki. Co ciekawe, ta “migracja gwiazd” działa jak magnes na amatorów i sponsorów, budując medialność dyscypliny.
Sponsorzy: Polowanie na klienta premium
Marki inwestują w ten sport nie bez powodu. Profil demograficzny gracza w padla jest niezwykle atrakcyjny: to zazwyczaj mieszkańcy dużych miast, aktywni zawodowo, o zarobkach powyżej średniej. To idealna grupa docelowa dla bankowości, motoryzacji czy branży technologicznej. Sukces komercyjny turniejów takich jak ten w Arłamowie pokazuje, że polski biznes widzi w padlu doskonały nośnik wizerunkowy.
Przyszłość jest za szybą
Patrząc na to, co dzieje się na początku 2026 roku, możemy zaryzykować stwierdzenie: padel w Polsce definitywnie wyszedł z fazy eksperymentu. Stał się pełnoprawnym sektorem gospodarki sportowej.
Mamy infrastrukturę, która rośnie w tempie kilkunastu procent rocznie. Mamy know-how, przekazywane na profesjonalnych konferencjach, gdzie sala pęka w szwach od przyszłych właścicieli klubów. Mamy wreszcie społeczność – tysiące ludzi, dla których wieczorny mecz ze znajomymi stał się nowym rytuałem.
Jako Europerspektywy będziemy dalej przyglądać się temu zjawisku. Bo padel to coś więcej niż odbijanie piłki. To papierek lakmusowy zmian w naszym stylu życia – chcemy być aktywni, chcemy być razem, ale oczekujemy też jakości i profesjonalizmu. Padel nam to daje.
Czy Polska stanie się drugą Hiszpanią? Być może klimat nie pozwala nam na grę pod gołym niebem przez cały rok, ale zapał inwestorów i energia graczy, którą widzieliśmy w Łodzi i Arłamowie, sugerują, że pod dachem możemy stać się europejską potęgą. Piłka jest w grze, a my dopiero zaczynamy ten mecz.
Michał Zwyrtek – Ekspert rynkowy, publicysta, obserwator trendów biznesowych. Na łamach Europerspektyw analizuje zjawiska łączące kapitał społeczny z przedsiębiorczością i nowymi technologiami.







