Gmina Jasienica znalazła się w gronie laureatów prestiżowego konkursu Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu „Grunt na medal”, zajmując pierwsze miejsce w województwie śląskim. O kulisach powstania pierwszej w Polsce niskoemisyjnej strefy ekonomicznej, współpracy z kluczowymi partnerami i budowaniu gospodarczej marki gminy opowiada dr inż. Janusz Pierzyna, wójt gminy Jasienica.
Dr inż. Janusz Pierzyna, wójt gminy Jasienica

W tym roku mija 10 lat od powstania niskoemisyjnej strefy ekonomicznej. Jak Pan ocenia te dziesięć lat funkcjonowania strefy?
Janusz Pierzyna: Trzeba zacząć od tego, że historia tej strefy sięga znacznie dalej niż ostatnia dekada. Początki samej idei sięgają 2007 roku. Zawsze uważałem, że samorząd powinien być zarządzany jak dobrze funkcjonujące przedsiębiorstwo – z myśleniem długofalowym, zorientowanym na inwestycje i miejsca pracy. Jeśli gmina ograniczy się tylko do wydawania tego, co wpłynie z podatków, to w pewnym momencie „ostatni zgasi światło”. Trzeba myśleć biznesowo – tworzyć przestrzenie rozwoju, przyciągać inwestorów i dbać o to, by ludzie mieli gdzie pracować.
Jasienica to największa terytorialnie gmina w województwie śląskim, więc mieliśmy naturalne predyspozycje, by szukać własnej drogi rozwoju. Właśnie wtedy pojawiła się informacja, że Agencja Nieruchomości Rolnych zamierza sprzedać 90 hektarów gruntów. Pomyślałem: dlaczego gmina nie mogłaby ich pozyskać i przeznaczyć pod przyszłą strefę inwestycyjną?
Jako prezes Euroregionu miałem wówczas kontakt z wieloma osobami zaangażowanymi w projekty rozwojowe w kraju, w tym z profesorem Jerzym Buzkiem. Zaczęliśmy analizować możliwości. Sytuacja jednak potoczyła się dosyć nieoczekiwanie. W proces włączyli się ojcowie cystersi, którzy wystąpili o odzyskanie utraconych wcześniej gruntów. Ostatecznie to im ziemię przekazano. Okazało się, że są gotowi sprzedać te grunty gminie za tę samą cenę, którą wcześniej ustaliła agencja. Dzięki temu w 2007 roku Jasienica kupiła od cystersów 71 hektarów ziemi za 1,31 mln zł.
Od tego momentu zaczęliśmy długotrwały proces planistyczny – zmiany studium, uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania, a potem pozyskania środków na uzbrojenie terenu. Udało się zdobyć 20 milionów złotych dofinansowania. W 2015 roku strefa została oficjalnie oddana do użytku, a w tym samym dniu odbył się pierwszy przetarg na sprzedaż działki inwestycyjnej. Był to jedyny taki przypadek w Polsce – rozliczenie projektu i przetarg w tym samym dniu.
Wspomniał Pan, że już w 2011 roku zrodziła się koncepcja. Jak wyglądały początki?
W 2011 roku zwróciłem się do profesora Jerzego Buzka z pytaniem, czy widziałby możliwość stworzenia w Polsce pierwszej niskoemisyjnej strefy ekonomicznej. Profesor zapytał: „A na czym miałoby to polegać?” Odpowiedziałem, że chciałbym, aby firmy lokujące się w takiej strefie mogły korzystać z systemu wsparcia – z dofinansowania ze środków krajowych lub unijnych, nawet na poziomie 80%. Chodziło o to, by zachęcać przedsiębiorstwa do inwestowania w rozwiązania proekologiczne, w energię odnawialną, w technologie ograniczające emisję. Z jednej strony wzmacnialibyśmy w ten sposób potencjał polskiej gospodarki, a z drugiej – promowali nowoczesny, zrównoważony rozwój. Pomysł się spodobał, Profesor Jerzy Buzek zaprosił mnie do Warszawy, na posiedzenie Rady ds. Niskiej Emisji przy Ministerstwie Gospodarki, którą kierował wówczas wicepremier Waldemar Pawlak. Przedstawiłem tam swoją koncepcję, która spotkała się z zainteresowaniem. Niestety, niedługo później doszło do zmian w rządzie – Waldemar Pawlak odszedł, a cały projekt związany z polityką niskoemisyjną w Polsce praktycznie się zatrzymał. Dokumenty i pomysły przygotowane trafiły do szuflady. W międzyczasie miałem również kontakt z Panią Premier Elżbietą Bieńkowską. Kiedy otwieraliśmy strefę, była już komisarzem europejskim. Na uroczystości otwarcia przybył wiceminister Adam Zdziebło – pani Bieńkowska nie mogła być obecna, ale przesłała puchar. Pamiętam, jak wtedy minister Zdziebło powiedział: „Niech się pan nie martwi, że teren jest zróżnicowany, że nie jest płaski. To zaleta – tu woda nie będzie zalewać instalacji, a inwestorzy to docenią.” I rzeczywiście – miał rację. Z czasem działki zaczęły się sprzedawać systematycznie, a wpływy do budżetu rosły.
Dziś możemy powiedzieć, że to się po prostu opłaciło. Gmina kupiła teren za 1,31 mln zł, a ze sprzedaży działek uzyskaliśmy już z poziomu 10–11 mln zł do około 25 mln zł– i to przy zaledwie pięcioprocentowych podwyżkach rocznych. Biznes, który wszedł do strefy, stworzył miejsca pracy, a my mamy stabilne, własne źródło dochodu.
Muszę wymienić dwie osoby, które szczególnie przyczyniły się do tego sukcesu. Pierwszą jest Pan profesor Jerzy Buzek, któremu dziękuję za jego otwartość, mądrość i to, że mogłem czerpać z jego doświadczenia. Drugą jest Pan – Tadeusz Donocik, założyciel Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach, a zarazem v-ce minister w rządzie Pana profesora Jerzego Buzka w latach 2009-2013, który wspierał nas od samego początku i był obecny również przy otwarciu strefy. To ludzie, którzy potrafili pomóc mi otwierać drzwi. Bez nich Jasienica nie byłaby dziś w tym miejscu, w którym jest.
W tym roku gmina Jasienica otrzymała wyjątkowe wyróżnienie – tytuł „Grunt na medal” przyznawany przez Polską Agencję Inwestycji i Handlu. Czy spodziewał się Pan takiego sukcesu?
To dla nas ogromne wyróżnienie. Od początku staraliśmy się przygotować tereny inwestycyjne w taki sposób, by przedsiębiorcy mogli szybko rozpocząć działalność, a jednocześnie, by inwestycje były przyjazne dla środowiska i nie stwarzały zagrożeń. Teren został kompleksowo uzbrojony w dwie drogi, chodnik, oświetlenie, kanalizację deszczową ze zbiornikiem retencyjnym, kanalizację sanitarną, infrastrukturę teletechniczną, zbiornik podziemny PPOŻ z hydrofornią – energia i sieć gazowa to inwestycje zewnętrzne, ale cała infrastruktura została doprowadzona do granic strefy, co w praktyce oznacza gotowość do natychmiastowego uruchomienia działalności przez inwestora. Zadbaliśmy też o układ komunikacyjny – szerokie, 25-metrowe pasy drogowe, w których poprowadzono całą infrastrukturę techniczną.
Dzięki temu unikamy sytuacji, w których instalacje biegną przez prywatne działki, co w przyszłości mogłoby utrudniać ich zabudowę czy modernizację. Nagroda „Grunt na medal” to dla nas potwierdzenie, że ten wysiłek miał sens. Nasz teren oceniali eksperci z PAIH – z różnych branż i środowisk. Ich werdykt był jednoznaczny: Jasienica zajęła pierwsze miejsce w województwie śląskim. To ogromna satysfakcja. Tym bardziej cieszy, że gmina została wyróżniona w takim gronie. To nie tylko prestiż, ale i potwierdzenie faktów – jakości przygotowania naszych terenów inwestycyjnych.
To nie jedyne wyróżnienie w tym roku. Gmina Jasienica zajęła również drugie miejsce w rankingu gmin województwa śląskiego.
Nie zabiegaliśmy o żadne wyróżnienia – po prostu robimy swoje, dbamy o rozwój gminy w różnych obszarach. Każdego dnia pracujemy nad tym, by Jasienica była miejscem przyjaznym zarówno dla mieszkańców, jak i inwestorów. Ranking, o którym mowa, przygotowała Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej im. Jerzego Regulskiego we współpracy z Urzędem Statystycznym. Oceniano wszystkie gminy powyżej 20 tys. mieszkańców – miasta i gminy miejsko- -wiejskie z całego województwa. Brano pod uwagę wiele wskaźników opisujących różne obszary działalności samorządu: finanse, inwestycje, edukację, infrastrukturę, kulturę, jakość obsługi mieszkańców, itd.
Dopiero podczas gali w Urzędzie Marszałkowskim, gdy prowadząca ogłosiła, że Jasienica zajęła drugie miejsce, zrozumieliśmy skalę tego sukcesu. To było wielkie zaskoczenie i ogromna radość. Tym bardziej, że nie był to ranking oparty na subiektywnych ocenach czy decyzjach kapituły, lecz na twardych danych i algorytmach – na faktach.
A jaka jest dziś gmina Jasienica?
Uważam, że ustawa o samorządzie gminnym wymaga zmian. Dziś wójt, burmistrz czy prezydent jest formalnie tylko organem wykonawczym rady gminy – ma realizować to, co rada uchwali w budżecie. Ale w praktyce, tam gdzie samorząd się rozwija, ten model nie wystarcza. Rozwój gminy wymaga wizji, inicjatywy, menedżerskiego podejścia.
Wójt, który naprawdę chce coś zmienić, działa często z pasji – nie z obowiązku. W Jasienicy wiele inwestycji udało się zrealizować dlatego, że mieliśmy środki własne – między innymi ze sprzedaży gruntów w strefie. To pozwalało nam zapewnić wkład własny do projektów unijnych, często na poziomie 10–25%. Gdyby nie te pieniądze, połowa inwestycji po prostu by nie powstała. Jasienica to gmina tranzytowa – droga ekspresowa S52 przecina ją na dwie części. To z jednej strony ogromny potencjał, ale z drugiej także wyzwanie związane z bezpieczeństwem i planowaniem przestrzennym. Drugim dużym kierunkiem jest powrót kolei. Linia z Cieszyna do Bielska przez Jasienicę działała od końca XIX wieku, ale została zamknięta kilkanaście lat temu. Dzięki naszym staraniom trwa jej rewitalizacja – kolej wraca. To ogromna szansa dla biznesu, bo przy dużych terenach inwestycyjnych będzie można tworzyć bocznice i logistykę. Kolejnym kierunkiem jest rozwój turystyczny i rekreacyjny. Udało nam się wywiercić pierwszy na Śląsku odwiert geotermalny – na głębokość dwóch kilometrów, z wodą o temperaturze 60 stopni. Trwają dalsze badania, które mogą potwierdzić, że na większej głębokości temperatura sięgać może nawet 90 stopni. To otwiera drogę do budowy basenów geotermalnych i kompleksu rekreacyjnego zaledwie 300 metrów od drogi ekspresowej. Gmina jest dobrze skomunikowana, ma rozbudowaną sieć szkół, obiektów sportowych i nowoczesną infrastrukturę. Co ważne – mieszkańcy mieli też realny wpływ na rozwój. Trzykrotna zmiana planu zagospodarowania przestrzennego w ostatnich 30 latach sprawiła, że na rynek trafiło około 10 tysięcy działek. To ogromny impuls – prywatni właściciele zyskali możliwość sprzedaży ziemi, inwestowania i współtworzenia rozwoju gminy. Ten efekt synergii – gmina, biznes, mieszkańcy – sprawia, że Jasienica jest dziś gminą wiejską, ale z budżetem sięgającym 230 mln zł.
To pokazuje, gdzie dziś jesteśmy na tle innych samorządów regionu. Każda gmina się stara, każda ma swoje osiągnięcia, ale dla nas te wyniki są dowodem, że praca wykonywana przez lata przynosi realne efekty. I że każdy, kto mieszka w Jasienicy lub planuje się tu osiedlić czy inwestować, może być z tego miejsca po prostu dumny.





